W cieniu Śnieżki, wśród zielonych wzgórz Rudaw Janowickich, kryje się legenda, która od pokoleń rozpala wyobraźnię poszukiwaczy skarbów. To opowieść o chciwości, karze i miejscu, gdzie góry wciąż strzegą swoich tajemnic.
Rudawy Janowickie to niepozorne pasmo górskie w Sudetach Zachodnich, które wielu turystów traktuje jedynie jako przystanek w drodze do Karkonoszy. A szkoda, bo to kraina niezwykła - pełna malowniczych skałek, pozostałości po dawnych kopalniach i, co najważniejsze, opowieści, które snują się między drzewami jak poranna mgła. Jedną z takich opowieści jest legenda o Skarbcu Diabła, miejscu ukrytym gdzieś na zboczach góry, która miejscowi nazywają nie bez powodu Skarbnikową.
Sprawa ma się tak. Dawno temu, bo jeszcze w czasach, gdy po tych górach chadzali poszukiwacze złota i srebra, żył w małej wiosce pod Skalnikiem młody górniczek imieniem Janek. Był to chłopak pracowity i bystry, ale nade wszystko ambitny. W kopalni miedzi, która działała wówczas w okolicy, uchodził za jednego z najlepszych. Potrafił wyczuć żyłę w skale jak nikt inny, a jego przeczucia rzadko zawodziły. Ale Janek nie chciał być tylko prostym górnikiem. Marzył o bogactwie, które pozwoliłoby mu opuścić ciasną izbę i kupić własną gospodę w miasteczku. Mówił, że tak właśnie będzie - że kiedyś wszyscy będą mu zazdrościć.
Pewnego wieczoru, po ciężkim dniu w sztolni, Janek zasnął przy palenisku. We śnie ukazała mu się postać małego człowieczka o zielonych oczach i srebrzystobrodą twarzą - Skarbnik, duch opiekuńczy kopalń. Skarbnik, jak głosiły podania, znał wszystkie zakamarki gór i potrafił wskazać drogę do ukrytych bogactw, ale tylko tym, którzy umieli dochować tajemnicy i nie dali się oślepić chciwością.
- Janku - przemówił Skarbnik głosem cichym jak szum strumienia. - Widzę twoje pragnienie. Chcesz być bogaty. Pragniesz tego tak bardzo, że zapominasz o tym, co najważniejsze. Ale dam ci szansę. Za siedem dni, gdy księżyc wzejdzie nad Skalnikiem, przyjdź na polanę przy Czarnej Skałce. Tam, pod korzeniami najstarszego buka, znajdziesz wejście do mojego skarbca. Pamiętaj jednak: możesz wziąć tylko tyle, ile zdołasz unieść w jednej dłoni. Jeśli przekroczysz tę granicę, góra zamknie się na zawsze i pochłonie cię w swoich czeluściach.
Janek obudził się zlany potem. Serce waliło mu jak młotem. Czy to był tylko sen? A może znak? Chłopak przez kolejne dni chodził jak we śnie, myśląc tylko o skarbie. Nie mówił nikomu ani słowa, nawet swojej ukochanej, Marysi, która wyczuwała, że coś się z nim dzieje, ale nie potrafiła dociec prawdy. W końcu nadszedł siódmy dzień. Janek wymknął się z domu późnym wieczorem, gdy wszyscy spali. Księżyc wisiał nad górami jak wielka, srebrna tarcza. Dotarł na polanę przy Czarnej Skałce - miejscu, które znał z dziecięcych zabaw, choć nigdy nie zastanawiał się nad jego nazwą. Pod starym bukiem, którego korzenie wystawały z ziemi jak szpony, dostrzegł niewielkie zagłębienie. Rozgarnął ziemię rękami i oczom jego ukazał się ciemny otwór prowadzący w głąb ziemi.
Z bijącym sercem zszedł w dół. Korytarz był wąski, ale suchy. Szedł długo, aż w końcu dotarł do ogromnej groty. W blasku pochodni, którą ze sobą zabrał, zobaczył coś, co zaparło mu dech w piersiach. Na kamiennych półkach, wzdłuż ścian, leżały stosy złotych monet, srebrnych sztabek i błyszczących kamieni. Diamenty mieniły się wszystkimi kolorami tęczy, a rubiny lśniły jak krople krwi. Janek stał jak zaczarowany. Zapomniał o ostrzeżeniu Skarbnika. Zapomniał o wszystkim. Rzucił się do skarbów, zgarniając je garściami do worka, który przyniósł ze sobą. Wypchał go tak, że ledwo mógł go unieść. Ale to mu nie wystarczyło. Wracał jeszcze kilka razy, napełniając każdą kieszeń, każdy skrawek ubrania, aż w końcu, obładowany jak juczny osioł, ruszył w drogę powrotną.
Kiedy dotarł do wyjścia, poczuł, że ziemia zaczyna drżeć. Z wnętrza góry dobiegł głuchy, przeciągły huk. Janek rzucił się do biegu, ale ciężar skarbów spowalniał go. Potknął się i upadł, rozsypując część łupów. Podniósł się i pobiegł dalej, ale wejście zaczęło się zasypywać. Głazy spadały z hukiem, odcinając mu drogę powrotną. Z ostatnich sił przecisnął się przez wąską szczelinę, zostawiając za sobą większość zdobyczy. Wypadł na polanę zdyszany, z workiem pełnym złota, ale i z głęboką raną na nodze, którą przygniótł mu spadający kamień.
Kiedy wrócił do wioski, nikt nie uwierzył w jego historię. A nawet gdyby uwierzył, to co z tego? Janek nigdy nie wrócił do pełni sił. Kulał do końca życia, a złoto, które przyniósł, wystarczyło zaledwie na skromne utrzymanie. Mówił, że góra go przeklęła, bo nie dochował umowy. I że każdej nocy, gdy księżyc świeci, słyszy głos Skarbnika wołający go z głębi ziemi.
Legenda o Skarbcu Diabła to jedna z tych opowieści, które w Rudawach Janowickich opowiada się przy ognisku. Niektórzy mówią, że to przestroga przed chciwością, inni, że to echo prawdziwych wydarzeń. W końcu w tych górach przez wieki wydobywano żelazo, miedź, a nawet srebro. Ślady dawnych sztolni i szybów można do dziś znaleźć na zboczach Skalnika, Wielkiej Kopy czy Dzikowca. Podobno w okolicy Czarnej Skałki, która leży na północno-wschodnim zboczu Skalnika, wciąż można natrafić na zapadnięte wejścia do podziemnych korytarzy. Czy to one są wejściem do diablego skarbca? Trudno powiedzieć.
Warto wybrać się na szlak, który prowadzi właśnie tam. Z Karpnik, malowniczej wioski położonej u podnóża Rudaw, wiedzie żółty szlak pieszy na Skalnik - najwyższy szczyt pasma, wznoszący się na 945 metrów nad poziomem morza. Po drodze miniecie Czarną Skałkę, choć sama polana już dawno zarosła lasem. Z wierzchołka Skalnika roztacza się widok na Kotlinę Jeleniogórską, Karkonosze z ich królową Śnieżką oraz na malownicze Zamkowe Skały. To miejsce, gdzie historia i legenda przenikają się jak korzenie starych drzew. Jeśli będziecie mieli szczęście, może usłyszycie w szumie wiatru cichy głos Skarbnika. Podobno wciąż czeka na kogoś, kto dochowa umowy i nie ulegnie pokusie. A może lepiej nie sprawdzać? Jak mawiają starzy górale: "Nie budź licha, gdy śpi".