POI in a 500m buffer around the route. Distance given from the starting point.
🥾 Who walked this trail
No crossings reported. Be the first and save your activity.
🧭 Trips and trips on this trail
No trips based on this trail
🌲 Drzewostan i Przyroda Szlaku
Bór wysokogórski i Karpacki las mieszany górski (LMG)Górski ekosystem z dominacją buka karpackiego, świerka i jodły, zapewniający gęstą osłonę przed wiatrem.
📊 Procentowy skład gatunkowy drzewostanu:
🌿 Flora runa leśnego i dzikie zioła:
🍄 Występujące grzyby jadalne:
description route
Wyruszamy z malowniczej miejscowości De Vaunières, położonej w sercu francuskich Alp, gdzie powietrze pachnie żywicą i wilgotnym mchem. Trasa od razu prowadzi nas w głąb gęstych lasów jodłowych, które otulają zbocza niczym zielony aksamit. Ścieżka początkowo łagodnie pnie się w górę, wijąc się między potężnymi głazami narzutowymi, świadkami dawnych epok lodowcowych. To właśnie tutaj, w cieniu drzew, można dostrzec pierwsze ślady dzikiej zwierzyny – saren, a przy odrobinie szczęścia nawet kozic. Szlak jest dobrze oznakowany, ale wymaga skupienia, gdyż miejscami podłoże staje się kamieniste i śliskie, zwłaszcza po deszczu. Mimo że przewyższenie wynosi 0 metrów, co może sugerować płaski teren, w rzeczywistości chodzi o pętlę o stałej wysokości bezwzględnej, co jest rzadkością i sprawia, że wędrówka ma charakter wyjątkowo relaksujący, choć wymagający kondycyjnie ze względu na długość.
Po około 15 kilometrach las zaczyna się przerzedzać, a przed nami otwiera się pierwsza z wielu panoram – rozległe łąki alpejskie, usiane kępami goryczki i szarotki. To miejsce, gdzie czas płynie wolniej, a jedynymi dźwiękami są szum wiatru i odległy dzwonek krów. Trasa wiedzie teraz grzbietem, skąd roztacza się widok na ośnieżone szczyty masywu Écrins. Warto zatrzymać się na chwilę, by podziwiać grę światła na skałach i lodowcach. To idealny punkt na krótki odpoczynek i uzupełnienie płynów – pamiętajmy, że w górach nawodnienie to podstawa, a słońce potrafi być zdradliwe nawet przy umiarkowanych temperaturach.
Kolejny etap prowadzi przez malownicze cyrki lodowcowe, gdzie natura ujawnia swoją surową, ale fascynującą twarz. Ściany skalne wznoszą się pionowo, a u ich stóp wiją się potoki o krystalicznie czystej wodzie. To właśnie tutaj, w okolicy schroniska Cabane des Praux, można spotkać innych wędrowców, ale tłumów nie ma – trasa jest stosunkowo mało uczęszczana, co stanowi jej ogromny atut. Schronisko oferuje podstawowe schronienie i ciepłe posiłki, ale lepiej mieć ze sobą własne zapasy, gdyż w sezonie bywa oblegane. Woda ze źródeł jest pitna, ale zalecam zabranie tabletek do uzdatniania – bezpieczeństwo przede wszystkim.
Po minięciu cyrku wkraczamy w strefę moren i piargów, gdzie krajobraz staje się niemal księżycowy. Szlak jest tu wyjątkowo dobrze widoczny, ale wymaga ostrożności – luźne kamienie mogą się przesuwać pod stopami. To miejsce, gdzie geologia staje się namacalna; można dotknąć skał, które pamiętają czasy, gdy lodowce sięgały znacznie niżej. W oddali widać Col des Praux – przełęcz, która jest celem tej części wędrówki. Choć przewyższenie jest zerowe, to podejście pod przełęcz jest odczuwalne, a mięśnie dają o sobie znać. Warto robić regularne przerwy i cieszyć się widokami, które z każdym krokiem stają się coraz bardziej spektakularne.
Docieramy do Col des Praux – przełęczy na wysokości około 2500 metrów n.p.m., skąd roztacza się zapierający dech w piersiach widok na dolinę Vallouise i masyw Pelvoux. To punkt kulminacyjny trasy, miejsce, gdzie można poczuć prawdziwą wolność i siłę gór. Wiatr często hula tu z dużą siłą, więc warto mieć ze sobą kurtkę przeciwwiatrową. Na przełęczy znajduje się kamienny kopczyk, przy którym turyści zostawiają drobne pamiątki – to lokalna tradycja, która dodaje magii temu miejscu. Zrób zdjęcie, usiądź na chwilę i wsłuchaj się w ciszę – to jeden z tych momentów, które zostają w pamięci na zawsze.
Schodzimy z przełęczy inną trasą, która prowadzi przez południowe zbocza, znacznie bardziej nasłonecznione i suchsze. Roślinność zmienia się – zamiast traw i kwiatów pojawiają się krzewy jałowca i kosodrzewina. To idealne miejsce do obserwacji ptaków drapieżnych – orłów przednich i sępów płowych, które krążą w poszukiwaniu termiki. Szlak jest tu bardziej kamienisty, ale dobrze utrzymany. W oddali słychać szum potoku, który towarzyszy nam przez kolejne kilka kilometrów. Woda w nim jest lodowata, ale orzeźwiająca – idealna na zmęczone stopy podczas dłuższego postoju.
Ostatnie kilometry wiodą przez lasy modrzewiowe, które jesienią przybierają złocisto-pomarańczowe barwy, tworząc niezapomniany spektakl kolorów. To czas na refleksję i podsumowanie wędrówki. Trasa stopniowo opada w kierunku De Vaunières, a ścieżka staje się szersza i bardziej utwardzona. Wioska pojawia się w oddali jak miraż – dachy domów, dym z kominów, znajome widoki. Zmęczenie daje o sobie znać, ale satysfakcja z pokonania 120 kilometrów jest ogromna. To nie jest zwykły spacer – to wyzwanie, które wymaga dobrego przygotowania, ale nagradza niezapomnianymi wrażeniami.
Podsumowując, szlak De Vaunières au Col des Praux to propozycja dla doświadczonych piechurów, którzy szukają ciszy, spokoju i kontaktu z dziką przyrodą. Stopień trudności określam jako średni – głównie ze względu na długość i zmienne warunki terenowe. Wymagane jest dobre obuwie trekkingowe, zapas wody (minimum 3 litry na osobę), kurtka przeciwdeszczowa, mapa i kompas lub GPS. Sezon idealny to czerwiec-wrzesień, ale nawet wtedy pogoda potrafi zaskoczyć. Pamiętajcie o zasadzie Leave No Trace – wszystko, co wniesiecie, zabierzcie ze sobą. To szlak, który uczy pokory i szacunku do gór, a jednocześnie daje poczucie spełnienia. Polecam go każdemu, kto marzy o wielodniowej przygodzie bez ekstremalnych przewyższeń, ale z ogromną dawką piękna i autentyczności.
Komentarze (0)
No comments. Be the first!